strona główna forum dyskusyjne


























Ostatnio dodane komentarze


Komentarze w/g numeru zdjęcia:
  
Słowa w komentarzach:
  
Komentarze użytkownika:
  



08-12-19 16:49
autor: sumada

ocena:
autor: zastrzyk
15-12-19 18:41

12-12-19 20:09
autor: sumada

ocena:
autor: zastrzyk
15-12-19 18:40

11-12-19 09:52
autor: mysliwiec00

ocena:
autor: I G O R
14-12-19 19:18
Po raz pierwszy starszy syn został królem polowania, w wieku lat 17. Po kolei: zaproszono nas na dwudniowe Polowanie Mikołajkowe. Jest to ogromna atrakcja dla dzieci, bo w sobotę po łowach przyjeżdża święty Mikołaj - niestety na skuterze śnieżnym, a nie saniach zaprzęgniętych w renifery, i rozdaje prezenty. Dzieciom - dostarczone przez rodziców czy dziadków, a myśliwym te, które przed polowaniem zostały wrzucone do wora. Miały to być przedmioty wartości około 200 SEK. Ja dostałem dokładnie tą samą paczuszkę, którą wrzuciłem rano, i o dziwo zawartość się nie zmieniła ;-) A wszystko to przy ognisku obok koliby w tajdze, na ognisku pieką się steki z łosia, nad nami piękny prawie pełny księżyc, przymrozek -17'C.. A teraz o samym polowaniu: jako że tu jest widno tylko przez 4 godziny, od 10 do 14, są tylko dwa mioty każdego dnia. Strzelamy tylko śrutem - ale w Szwecji można śrutem i do saren, i do rysi - lecz nie było rysia w planie. Już w pierwszym miocie syn strzelił tego kozła-jednorożca, druga tykę zrzucił wcześniej. W Szwecji nie ma 'ostatniego kęsa' ani 'pieczęci', więc dobrze widać miejsce trafienia: nasada karku jak najdalej od łba - nie chciał rozbić trofeum. 15 metrów, Pionkowska '1', półczok, kaliber '16'. W drugim miocie widziałem trochę zasypane tropy rosomaka. W niedzielę w drugim miocie wzdłuż linii myśliwych przeszedł niedźwiedź. Prawie każdy myśliwy miał na stanowisku dziecię lub wnuka, ale tu niedźwiedzi jest dużo, więc chyba wszystkie dzieci widziały je już wcześniej. Podobnie jak łosie - było ich może i 20 - ale polowaliśmy tylko śrutem.. Na pokocie:
- 5 saren, oprócz kozła synka jeszcze jeden kozioł, roczny szpicak (z obydwoma parostkami) i 3 koźlęta. Kóz z założenia w Skandynawii strzela się niewiele.
- 1 tumak
- 17 zajęcy: 16 bielaków i 1 szarak - coraz bardziej prą na północ :-(
- 7 głuszców
- 4 pardwy mszarne
- 1 cietrzew
- 1 jarząbek.
Zdjęć z imprezy, a nawet z pokotu nie wrzucę - z powodu RODO, łowczy zabronił..
Oczywiście na stanowisku młodszy miał na sobie maskującą białą narzutę, ale za duża, więc chodził bez niej.
Sam kozioł duży - zgodnie z regułą Bergmana. Ten w drugiej głowie waży 24 kilogramy - wciąż sporo mniej, niż na Dalekiej Północy, tam patroszone przekraczają niekiedy 30 kg. I zrzucają parostki później, niż w Polsce, o jakieś 2-3 tygodnie.
09-12-19 17:41
autor: rales

ocena:
autor: pablo~
14-12-19 18:57

10-12-19 08:00
autor: o.m.c. stażysta
Piękna praca,pzdr.:)
ocena:
autor: Bi-Se
14-12-19 18:19

11-12-19 09:52
autor: mysliwiec00

ocena:
autor: lsd
14-12-19 00:04

13-12-19 14:04
autor: andrzej_0077

ocena:
autor: normaisako987
13-12-19 23:34

13-12-19 14:04
autor: andrzej_0077

ocena:
autor: sumada
13-12-19 18:09

12-12-19 20:09
autor: sumada

ocena:
autor: andrzej_0077
13-12-19 14:02
Po raz pierwszy starszy syn został królem polowania, w wieku lat 17. Po kolei: zaproszono nas na dwudniowe Polowanie Mikołajkowe. Jest to ogromna atrakcja dla dzieci, bo w sobotę po łowach przyjeżdża święty Mikołaj - niestety na skuterze śnieżnym, a nie saniach zaprzęgniętych w renifery, i rozdaje prezenty. Dzieciom - dostarczone przez rodziców czy dziadków, a myśliwym te, które przed polowaniem zostały wrzucone do wora. Miały to być przedmioty wartości około 200 SEK. Ja dostałem dokładnie tą samą paczuszkę, którą wrzuciłem rano, i o dziwo zawartość się nie zmieniła ;-) A wszystko to przy ognisku obok koliby w tajdze, na ognisku pieką się steki z łosia, nad nami piękny prawie pełny księżyc, przymrozek -17'C.. A teraz o samym polowaniu: jako że tu jest widno tylko przez 4 godziny, od 10 do 14, są tylko dwa mioty każdego dnia. Strzelamy tylko śrutem - ale w Szwecji można śrutem i do saren, i do rysi - lecz nie było rysia w planie. Już w pierwszym miocie syn strzelił tego kozła-jednorożca, druga tykę zrzucił wcześniej. W Szwecji nie ma 'ostatniego kęsa' ani 'pieczęci', więc dobrze widać miejsce trafienia: nasada karku jak najdalej od łba - nie chciał rozbić trofeum. 15 metrów, Pionkowska '1', półczok, kaliber '16'. W drugim miocie widziałem trochę zasypane tropy rosomaka. W niedzielę w drugim miocie wzdłuż linii myśliwych przeszedł niedźwiedź. Prawie każdy myśliwy miał na stanowisku dziecię lub wnuka, ale tu niedźwiedzi jest dużo, więc chyba wszystkie dzieci widziały je już wcześniej. Podobnie jak łosie - było ich może i 20 - ale polowaliśmy tylko śrutem.. Na pokocie:
- 5 saren, oprócz kozła synka jeszcze jeden kozioł, roczny szpicak (z obydwoma parostkami) i 3 koźlęta. Kóz z założenia w Skandynawii strzela się niewiele.
- 1 tumak
- 17 zajęcy: 16 bielaków i 1 szarak - coraz bardziej prą na północ :-(
- 7 głuszców
- 4 pardwy mszarne
- 1 cietrzew
- 1 jarząbek.
Zdjęć z imprezy, a nawet z pokotu nie wrzucę - z powodu RODO, łowczy zabronił..
Oczywiście na stanowisku młodszy miał na sobie maskującą białą narzutę, ale za duża, więc chodził bez niej.
Sam kozioł duży - zgodnie z regułą Bergmana. Ten w drugiej głowie waży 24 kilogramy - wciąż sporo mniej, niż na Dalekiej Północy, tam patroszone przekraczają niekiedy 30 kg. I zrzucają parostki później, niż w Polsce, o jakieś 2-3 tygodnie.
09-12-19 17:41
autor: rales

ocena:
autor: tsabinek
13-12-19 11:27

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>>

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.